Moja jesień


 Wsłuchuje się w jej szelesty

Wpatruje w czerwień kaliny

W biele białego lata

W dzwonie jabłek w sadzie

Loty pszczół, motyli, ważek

Nad rzeką Bruśnienką małą.

Siedzę na  ławce  przed domem

Smutny, samotny, zmęczony

Muszę pójść, uzbierać zioła

Na dolegliwości jesieni

Moją ogromną samotność.

Z drzew spadają suche liście

Odlatują ptaki w dale

Bociany, żurawie, szpaki.

Bokami przechodzą burze

Z grzmotami, z błyskawicami.

Na dobre sobie poczyna

Jesień, mojego życia

Przemijania, odchodzenia.

                        Adam Wolańczyk, czerwiec 2019

  

                                  Całość w najnowszym numerze Kresowiaka