Wspomnienia (XIX) – Władysław Swatek

   

..  

  W 1941 r. mieszkańcy naszej wioski zastali wywiezieni jedni do Besarabii,  drudzy za Lwów.  Byli tacy, którzy wracali wcześniej, a niektórzy z Besarabii wracali dopiero po sześciu latach. Różne to były powroty: na piechotę, wozami, jeśli ktoś miał konia, pociągami, które jechały bardzo długo. Opowiadała mi mieszkanka naszej wioski, pani Bernadetta Żołądek, która była w Besarabii, że gdy wracała z rodziną na piechotę, podczas przeprawy przez rzekę Zbrucz widziała jak utopiła się jej babci siostra i jej córka, która miał szesnaście lat. Przewoził ich pijany Ukrainiec łódką, która przechyliła się i wpadły obydwie do rzeki, która zabrała je ze sobą.

 Wracali na swoje i zastawali zniszczone, spalone, porozkradane budynki. Mieszkali w kilka rodzin w jednym domu, w szopach, stajniach, spali nawet na wozach, Do tej ogromniej biedy dochodziła wszawica, wszy byłe wszędzie, jakby  mało było innej biedy. Doszły napady ukraińsko-banderowskie. To maszynista pociągu, Ukrainiec zatrzymał pociąg koło Zatyla gdzie wymordowano Polaków jadących tym pociągiem                    Władysław Swatek

.Więcej w najnowszym numerze Kresowiaka ::

                      

 ::