Kochaj albo rzuć (II)

   

             

Mord studentki z powiatu lubaczowskiego

        Na jej prośbę mężczyzna odwiózł ją na rzeszowski dworzec, skąd Ania udała się w odwiedziny do rodziców w swojej rodzinnej wiosce. Wieczorem, z komórki ojca, zadzwoniła do „pracodawcy” aby umówić się na spotkanie w niedzielę. Nie spodobało się to jej rodzicom, którzy próbowali zniechęcić ją do wieczornego spotkania z nieznanym mężczyzną.  W Wólce Horynieckiej Faszczowa przebywała do godzin popołudniowych kolejnego dnia – była to już niedziela, 15 października. Po obiedzie, niepomna na prośby rodziców, wróciła pociągiem do stolicy województwa. Wpadła na chwile na stancję zostawić bagaże, i wyszła na umówione spotkanie. Po drodze spotkała swoich krewnych, którym mówiła, że idzie podpisać umowę o pracę.             Hubert Kordos

               .         

             Całość w najnowszym numerze Kresowiaka