Udźwignąć wspomnienia

     Jan przystanął przy jednym ubogim grobie, spoglądał na zdjęcie, pełne trwogi oczy kobiety, dawno zapewne zapomnianej. Dotknął go ten retusz, który pozbawił twarzy jakiegokolwiek wyrazu, charakteru, wyzuty nawet z myśli. Przypomniał sobie monidło dziadków, tę dumę, kiedy nań spoglądali, a potem te spojrzenia zwrócone ku sobie, niedowierzające. Zawsze się zastanawiał, czy ten piękny dla nich portret, fałszował wyobrażenia dnia ślubu. Może gdzieś w sobie, głęboko byli świadomi, że nigdy tak nie wyglądali, nie doznali wzajemnej czułości ani miłości.

 Teraz tak stojąc, wspominał Zofię i Józefa, zapomnianych prze czas i historię. Praca jej tak ciężka, wyczerpująca, przepełniona trudem i poświęceniem, nadwątlone siły, ani jednej chwili dla siebie. Całe jej życie było wielką udręką. Znój dnia codziennego, pełnego wyrzeczeń, za to wypełnionego poświęceniem, nigdy dla siebie, tylko dla innych. Obowiązki, którym nie sposób sprostać. Wszystko to, uczyniło z niej istotę kruchą, delikatną a nade wszystko udręczoną. Wtedy to Jan spostrzegł po raz pierwszy to szkliste spojrzenie, przejmujące i martwe, oczy zasłane mgłą, taką, że jeszcze można spojrzeć na świat, tylko ten świat już na nią nie zważał. Jedynie dzięki modlitwie była w stanie unieść ciężar własnego życia. Jan wtedy zrozumiał, że życie czasami przypomina oczekiwanie, taki czyściec tu na ziemi. Odchodziła powoli, wiedząc, że ta chwila niedługo nadejdzie, ze spokojem i ufnością, z różańcem na piersi, wychudzonymi palcami dotykała kolejnych paciorków, każdy z nich prowadził ją do wieczności…dłoń osuwała się powoli, ostatni raz otwierała oczy. Kiedy Jan podszedł, wyszeptała jedynie: Amen. Umierała pogodzona ze światem, który przyniósł jej jedynie boleść, odarty z przeszłości. Cóż też mogła wspominać? Jeżeli człowiek lęka się wspomnień, pozostaje już tylko modlitwa.

                                                       Lidia Swider

              Więcej w najnowszym numerze Kresowiaka                                                                                                 r