Witamy!

Kresowiak Galicyjski jest ukazującym się już od ponad 27 lat  miesięcznikiem publicystyczno – informacyjnym . Pismo tkwi w tyglu ludzkich spraw i jest przewodnikiem po zawiłych ścieżkach miejsko – gminnej i powiatowej rzeczywistości. Na jego łamach prezentowana jest tematyka społeczna, kulturalna, historyczna wyznaczana granicami powiatu. „Kresowiak Galicyjski” jest lustrem na gościńcu, tragarzem faktów obiektywnych, rzetelnie sprawdzonych i opisanych. Piszemy o  osiągnięciach, ale i odsłaniamy przywary. Będąc pismem niezależnym, nie ma dla nas tematów tabu. Przed nikim nie padamy na kolana i pełnimy funkcje kontrolne wobec władz.                                              

Listy

 

W czasie urlopu  po wieloletniej nieobecności  odwiedziłem brata w Dachnowie. Rodzinna wieś była dla mnie nie do poznania. Murowany domy, żelazne parkany i  samochody  niemal  na każdym podwórzu. U brata a  więc w naszym rodzinnym domu ani konia, ani krów, ani świń, tylko kilka kurek za ogrodzeniem zauważyłem  A  ziemie oddał w dzierżawę,  Na pytanie dlaczego tak postąpił, odpowiedział, że  utrzymywanie inwentarza i uprawa ziemi się nie opłaca!!

   Oszołomiony byłem tym wyznaniem. Nie mogę pojąć, że się  bratu hodowla jak i  uprawa ziemi nie opłaca! Przecież kiedyś na tym podwórzu były kury, gęsi , kaczki krowy, koń świnie nawet owce i wszystko się opłacało!   Matka z koszykiem jaj szła do sklepu a przychodziła z kloszykiem pełnym zakupów .Owszem była ciągła praca. Krowy należało paść, doić, uprawiać ziemię kosić łąkę. A dzisiaj u brata w czasie żniw w pogodny dzień wszyscy domownicy siedzą  za stolikiem  w ogrodzie i w cieniu jabłoni popijają przy dźwiękach muzyki piwko

  Próbowałem dojść źródeł tego stanu rzeczy. Górę bierze wygodnictwo, lenistwo. Poza tym syn brata  ma czwórkę dzieci  i 500+ jest liczącym się zastrzykiem finansowym. Przyszłość u brata widzę w ciemnych kolorach. Brak ruchu wysiłku źle wpływa na zdrowie. A bezczynność rodzi nudę, marazm.

   I ro narzekanie, pretensje nie wiadomo do kogo. Zale, że wnukowi uczniowi LO w Lubaczowie syn nie jest w stanie kupić samochodu. Skomentowałem, że przecież jest dobry dojazd autobusem. Brat  odparł, że jego koledzy mają samochody  i nasz chłopak nie może być gorszy! Podsumowując pobyt doszedłem do wniosku że niegdyś chociaż była harówka,  życie w  naszej rodzinie było bogatsze.

                                                               Zbigniew M. Wrocław