Witamy!

Kresowiak Galicyjski jest ukazującym się już od ponad 27 lat  miesięcznikiem publicystyczno – informacyjnym . Pismo tkwi w tyglu ludzkich spraw i jest przewodnikiem po zawiłych ścieżkach miejsko – gminnej i powiatowej rzeczywistości. Na jego łamach prezentowana jest tematyka społeczna, kulturalna, historyczna wyznaczana granicami powiatu. „Kresowiak Galicyjski” jest lustrem na gościńcu, tragarzem faktów obiektywnych, rzetelnie sprawdzonych i opisanych. Piszemy o  osiągnięciach, ale i odsłaniamy przywary. Będąc pismem niezależnym, nie ma dla nas tematów tabu. Przed nikim nie padamy na kolana i pełnimy funkcje kontrolne wobec władz.                                              

Listy

      Uczestniczyłem  w imprezie towarzyskiej. Imieniny kolegi lekarza. Goście to tak modna teraz „klasa średnia” a wśród nich lekarz, nauczyciel, prawnik,  wyższej rangi urzędnik, przedsiębiorca . Oczywiście niemal wszyscy z żonami. W czasie całego wieczoru rej w rozmowie wodził przedsiębiorca. Niemal na każdy temat miał coś do powiedzenia. Swe opinie wypowiadał tonem  apodyktycznym nie podlegającym dyskusji.  Wyraźnie dawał do zrozumienia, że tylko on jest tutaj najbardziej kompetentny i  najważniejszy.  To prawda jest elokwentny, doskonale zorientowany w lubaczowskich realiach. Sypie również przykładami z zagranicy. Przez kilka lat pracował w Anglii.
   Konsekwentnie  jego wypowiedzi, bez względu na temat  zabarwione były tematyką biznesową, Po prostu wszystko w jego życiu „kręci się „ wokół pieniędzy”. To one jego zdaniem otwierają wszystkie drzwi. Problemem jest tylko stawka. Suchej nitki nie zostawił na znajomej nauczycielce, która prawie przez  dwa lata przybywała w USA i wróciła jak powiedział „z gołą d”. gdyż  powiedziała że zwiedzała Amerykę. Oto  zakomunikował,  że kilka dni temu wrócił ze Lwowa. Liczyłem, że  powie nam coś o stanie  polskich zabytków w tym mieście o realiach politycznych, nastrojach ludzi. Gdzie tam! Gość mówił tylko o relacjach cen. Nawet notes wyciągnął aby  bardziej szczegółowo zaprezentować ile co tam kosztuje. Dodał też, że zamierza  z interesami wejść na Ukrainę Ubolewał nad  losem obecnego  na imprezie nauczyciela. Ale nie z powodu nauczania dzieci ale niskich zarobków. Z wyjątkową pogardą mówił o bezrobotnych .
         – Lenie, do roboty należy ich pognać! – powiedział podnosząc głos. W zamian chwali się koneksjami, nawet znajomościami z ludźmi wysoko postawionymi. .  Odniosłem wrażenie, że ludzi dzieli na dwie kategorie: na  tych którzy odnieśli sukces  czyli mają duże pieniądze i na  nieudaczników czyli ludzi o niskich poborach i bezrobotnych.. Pogardliwe opinie padały o  urzędnikach  a nawet o niektórych przedsiębiorcach, – Aby odnieść sukces w biznesie trzeba mieć głowę, trzeba umieć myśleć, trzeba  być mocnym w ekonomii. Taka K. otwarła sklep w Lubaczowie. Mówiłem, że jest bez szans, bo mocna konkurencja. Nie posłuchała i padła. – zakomunikował  tonem eksperta.
 Nie  oszczędził nawet szwagra nauczyciela.  – Zagrożony jest jego etat, bo niż, bo dyrektor napomyka będą zwolnienia, chłop wpadł w panikę.. Mówię mu  aby się wziął w garść i podpowiadam aby znalazł  haka na dyrektora. A w jego życiorysie można to i owo znaleźć. Gdy to uczynisz zakomunikuj mu o tym i da ci święty spokój. – powiedział. 
   W jego wywodach oprócz pieniędzy  jest też moralizatorstwo. Biznes to nie pomoc społeczna. Tu aby odnieść sukces człowiek musi pokazywać zęby  bo w przeciwnym razie  znajdziesz się na marginesie. Zapytałem go co czyta? –  – Wszystko znajduje w Internecie. Trzeba tylko umieć szukać. Przyznaje, że ze swoim laptopem się nigdy nie rozstaje.
   Po imprezie bliżej zainteresowałem się tym przedsiębiorcą.  Dosłownie wszystko życie rodzinne, kontakty, grono jego przyjaciół przyporządkowane jest interesom czyli materialnym korzyściom. Ani za grosz u niego bezinteresowności. Trzyma tylko z tymi od których może mieć jakieś profity. Zawsze też dąży do dogadania się z miejscową władzą W tym względzie nie szczędzi wysiłków i jest bardzo pomysłowy. Po prostu  w pierwszym etapie  wchodzi w kontakty z przyjaciółmi, krewnym burmistrza. Jeśli władza burmistrza się kończy , kończy się też znajomość z nim.
  W sumie ten przedsiębiorca wzbudza we mnie litość. Mimo posiadanego przez niego wolno stojącego domu z ogrodem wysokiej klasy samochodu, dobrze prosperującej firmy, nie chciałbym być w jego skórze. Wbrew pozorom jego duchowe życie jest niezwykle  ubogie.
                                                            Stanisław K. Lubaczów